|
Nasze życie nabrało smaku na solnym szlaku naszej wycieczki. Odwiedziliśmy kopalnię soli w Kłodawie. Winda w szalonym tempie zwiozła nas 600 metrów pod ziemię. Jechała z prędkością 20 km/h, ale prędkość panie Einsteinie to rzecz względna i dla naszych pań profesor była ona dużo większa. Zstąpiliśmy pod ziemię. Pokonaliśmy granicę przestrzeni i czasu. Smakowaliśmy soli sprzed 250 milionów lat. Soli białej, różowej, a nawet zielonej. Podziwialiśmy solne rzeźby. Żaden z uczniów nie pocałował jednak solnego dziadka, a to podobno przynosi szczęście na egzaminach. Uczniowie najwidoczniej wolą całować mniej słone usta i wierzyć, że wszelakie egzaminy zakończą się sukcesem. Po podziemnym zwiedzaniu przyszedł czas na ciechocińskie SPA. Tężnie solne i długie spacery sprawiły, iż uczniowie mówili już tylko jedno słowo: autokar. Zmęczeni, ale szczęśliwi z autokarem pełnym soli, wróciliśmy do Poznania.
|